PIELĘGNACJA NIEMOWLĄT | Jak dbam o moją kruszynkę...

piątek, 24 lutego 2017
Hej :)

Od ponad czterech miesięcy jestem mamą - jak to dumnie brzmi ten tylko wie kto doświadczył tego uczucia, pozostali mogą tylko na to czekać, by poczuć ten stan. Początki były dość ciężkie bo wcześniej nie miałam dużej styczności z niemowlakami i wszystkiego musiałam uczyć się od podstaw, na swoich pomyłkach czy błędach, poradach koleżanek w realu, czy online. Dzisiaj mam już opracowane kilka technik, a raczej rytuałów pielęgnacyjnych których się trzymam i nie jest ważna tutaj niczyja opinia, bo ktoś robi inaczej. Najważniejsze, że dla mojej córki to odpowiada i nie dzieje jej się krzywda. 



Kosmetyki pielęgnacyjne i inne produkty które posiadam w domu do pielęgnacji Nikoli, co nie oznacza, że wszystko stosuje, ale o tym później:
- Płyn do kąpieli (posiadam tylko z Ziajka i próbkę z Emolium)
- Oliwka pielęgnacyjna (mam tylko jedno z Ziajka)
- Krem pielęgnacyjny (Ziajka, EmoTopic)
- Maść na odparzenia (Tutaj próbowałam różnych od Ziajka, przez Nivea Baby, Sudocrem, Tormentiol, Bepanthen)
- Płatki kosmetyczne (różne)
- Patyczki kosmetyczne (Kindii)
- Chusteczki nawilżane (różne, najczęściej Fitti)
- Puder do pupy (Nivea Baby)
- Płyn na pępuszek (OcteniSept)
- Mydełko (Bambino)
- Płyn na ciemieniuchę (Ziajka)
- Do prania ubranek (Lovela, Dzidziuś)
- Aspirator do noska (tradycyjny i Katarek Plus)
- Termometr (Tradycyjny nie rtęciowy i elektroniczny dotykowy)
- Wanienka 
- Wkład do wanienki dla niemowlaka (pianka)
- Podkład do przewijania
- Ręczniki kąpielowe
- Pieluszki (Dada)
Hm... wydaje mi się, że to wszystko - jak sobie jeszcze coś przypomnę to z edytuje wpis.

Zapewne wielu z Was pomyślało sobie, że dużo tego jest i po co aż tyle? Czy to wszystko jest potrzebne? Taki mały człowieczek. Zapewniam Was, że większość jest potrzebna, ale są rzeczy na tej liście bez których można się obejść i nie oznacza to, że pielęgnacja maluszka będzie niewystarczająca. Także lista listą, a jak to jest u mnie w praktyce.


By opisać pielęgnacje swojej kruszynki podzieliłam ją na kilka kategorii:
1. Poranna i wieczorna toaleta
2. Higiena pupy
3. Kąpiel
4. Pielęgnacja ciała (nawilżanie, włosy, paznokcie)
5. Higiena noska
6. Higiena w ciągu dnia i poza domem.


1. PORANNA I WIECZORNA TOALETA
Każdego dnia rano przemywam wacikiem nasączonym przegotowaną wodą buźkę, rączki, nóżki i oczywiście pupcie. Nie myślcie, że robię to jednym płatkiem, do każdej części nowy płatek, tak jak i na każde oczko nowy wacik. Dodam, że córcia uwielbia ten rytuał i zawsze na to czeka od pewnego czasu po przebudzeniu. Oczywiście zmiana z piżamki na dzienne ubranka, pampersa i czas na zabawę. Wieczorem jest tak samo, chyba, że w danym dniu jest kąpiel to waciki odstawiamy.

2. HIGIENA PUPY
Zapewne każdy tak robi bez wątpienia zmiana pieluszki gdy jest mokra lub jest w niej niespodzianka. Nie czekam aż pampers będzie mocno mokry, bo my sami byśmy nie chcieli chodzić w mokrych majtkach, także dzieci też tak nie wolno trzymać. Przy tym przemywanie pupci wodą z wacikiem. Gdy jesteśmy poza domem wtedy używamy chusteczek nawilżanych, jednak staramy się ich nie nadużywać, bo skóra mojej niuni za nimi nie przepada. Po wielkiej niespodziance, zawsze jest mycie pupci gdy jesteśmy w domu, poza muszą wystarczyć nawilżane chusteczki . Jeśli pojawią się jakieś lekkie zaczerwienienia to stosujemy sporadycznie maść Tormentiol, ewentualnie mąkę ziemniaczaną. Moja córcia nie toleruje żadnych maści do pupy (sudocrem, itp.), gdyż sprawdziłam już kilka i po każdej było coś nie tak. Także główną rolę w pielęgnacji skóry pupy odgrywa woda i waciki.

3. KĄPIEL
Nikole kąpie co drugi dzień, według mnie malutkie dziecko nie brudzi się na tyle by kąpać je codziennie i wcale to nie oznacza, że nie dbam o jej higienę (punkt 2). Do kąpieli stosuje płyn do kąpieli z Ziajki, naprzemiennie z naturalnym nierafinowanym olejem kokosowym. Obecnie w naszej kąpieli nie pojawił się szampon, wprowadzimy ten kosmetyk za jakiś czas i sprawdzimy który zda się najlepiej. Kąpie Niki w plastikowej wannie, w naszym pokoju, na gąbce do leżenia, zawsze z pieluszką na której układam malutką. Wanienka jeszcze nie jest pełna wody, zazwyczaj jest jej tyle by nie wpadała do uszek gdy malutka leży na gąbce. Brzuszek i główkę myje na końcu. Po kąpieli owijam w przytulny ręcznik, ciałko dokładnie osuszam i na główkę obowiązkowo czapeczka do wyschnięcia włosków. Nie nawilżam niczym ciała, gdyż co druga kąpiel w olejku kokosowym robi swoje, i skóra jest gładziutka. 

4. PIELĘGNACJA CIAŁA
Wspomniałam w punkcie 3, że nie nawilżam ciała po kąpieli, jednak gdy idziemy na podwórko smaruje buźkę kremem pielęgnacyjnym, bądź olejkiem kokosowym - w celu ochrony delikatnej skóry malutkiej przed zimnem, czy wiatrem. W lato zaczniemy stosować coś z filtrami, ale dokładnie jaki produkt jeszcze nie zdecydowałam. Włoski czeszemy delikatną szczoteczko niemowlęcą (choć obecnie jest ich trochę mniej po przetarciach), paznokcie obcinamy dwa razy w tygodniu (rosną jak szalone) - obcinaczem, bo nożyczki w mojej dłoni się nie układają.  Uszka czyszczę po każdej kąpieli, patyczkami higienicznymi- nigdy nie wpycham ich do środka, uszka dzieci są delikatne i należy uważać. 

5. HIGIENA NOSKA
I tutaj tak gdy nie słyszę charczenia w nosku nic przy nim nie robię, bo malutka zawsze wykicha sama to co w nim zalega, więc po co ja mam podrażniać jej śluzówkę. Gdy jednak pojawi się coś w stylu katarku (na początku sapka). Pryskam wodę morską, kładę na brzuszek na kilka minut, po czym później w pozycji półleżącej odciągam aspiratorem zawartość. Przy mocnym katarze używam katarku plus (do odkurzacza), przy lekkim zwykły aspirator. Nie robię tego jednak zbyt często by też nie podrażnić noska.

6. HIGIENA W CIĄGU DNIA I POZA DOMEM
Wiadomo każdy może w dzień się ubrudzić także i maluszki. Obecnie Nikola, jest w okresie mocnego ślinienia się, wkładania paluszków cały czas do buzi. Także staram się co jakiś czas myć jej rączki wacikiem z wodą, a także okolice ust (jak do tej pory uniknęliśmy krostek typowych od śliny i zaczerwienionej buźki). Gdy malutkiej zdarzy się ulać, to od razu ją przebieram. Niektórzy pomyślą o tam kropla poleciała i po co przebierać. Niby tak ale po co ma chodzić brudna, czy mokra skoro może być sucha i czysta? Smoczek myje codziennie i co jakiś czas wyparzam. Ważne jest dla mnie także dbanie o jej zabawki, piorę je co dwa tygodnie. Dlaczego? Bo wszystko bierze do buzi, a wiadomo takie rzeczy się brudzą. Warto poruszyć jeszcze kwestie prania ubranek - wcześniej prałam je w płynie dla niemowląt, obecnie sprawdzam pranie w tradycyjnych kapsułkach do prania i jak do tej pory nie zauważyłam żadnej alergii. 


I tak to mniej więcej u mnie wygląda. Nie wiem czy wszystko jednak opisałam, jak mi się coś przypomni to dopiszę. Jeśli macie jakieś pytania, to pytajcie śmiało. Ekspertem nie jestem, ale widzę, że to co robię odpowiada mojej niuni. Zapewne każda z nas ma inne metody, inaczej robi to czy tamto, ale nie ważne jest by robić wszystko systemowo, ważne by dziecku to odpowiadało. 

Jak zauważyliście kosmetyków na liście masa, a w użyciu zaledwie kilka podstawowych, czyli zasada im mniej tym lepiej. U mnie idealnie sprawdza się olej kokosowy, który jest zdecydowanie nie zastąpiony. W pierwszym miesiącu sprawdził się płyn do pępuszka - który jest niezbędny w jego pielęgnacji początkowej i żeby dobrze się zagoił. Mydełka natomiast nie użyłam ani razu. 

W kosmetykach króluję u mnie Ziajka, produkty przystępne są cenowo, skład też do najgorszych nie należy chociaż by mógł być lepszy, aczkolwiek porównując do innych firm nie jest najgorzej. Przede wszystkim produkty nie uczulają i to jest najważniejsze. 

A Wy jak dbacie o swoje maluszki?
Macie swoje ustalone rytuały?

Do następnego.

Emilka :*

8 komentarzy

  1. Ja też używałam Ziajki przy synku. Byłam z niej bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że maluszkowi służą te produkty :) Ja mimo swojego wieku bardzo lubię firmę Bobini :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze dzieci nie mam ale czasami sama dla siebie stisuje takie produkty gdy moja skóra ma swoje nastroje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam doświadczenia w tej kwestii, ale pielęgnacja takiego maluszka to nie jest byle jaka sprawa :) Trzeba naprawdę uważać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz szczęście, że kapsułki do prania nie uczulają, bałabym się spróbować bo nawet niektóre proszki dla niemowląt podrażniały moją małą, aż jej krostki wychodziły :( Za to listki do prania się sprawdziły- Smart eco wash, nie mają nic co mogłoby ją podrażnić, zamawiam sobie po kilka opakowań bo nie zajmują dużo miejsca, a dobrze dopierają i ubranka są mięciutkie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam w próbkach mleczko do ciała i wlaśnie je zużywam, ale ogólnie lubię J&J dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię kosmetyki dla dzieci, najczęściej kupuje balsamy i oliwki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też lubię, ale kupuję takie, które nie uczulają bo mam malutkiego atopika w domu i zainteresowałam się tymi listkami do prania, czytałam na blogu że są super, w ogóle nie uczulają, zmiękczają ubranka, może sprawdzą się i u nas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*