ESSENCE | I LOVE EXTREME | Crazy volume | Tusz do rzęs...

wtorek, 28 lutego 2017
Hej :)

Dawno na moim blogu nie gościła żadna mascara do rzęs, dzisiaj jednak się to zmieni i opiszę dla Was moje wrażenia z użytkowania tytułowego tuszu, który wpadł w moje ręce na szybko, bez minimalnego zastanowienia. Dlaczego? Cena była kusząca, a ja szukałam czegoś na szybko z silikonową szczotką. 



ESSENCE - I <3 extreme crazy volume - Tusz do rzęs
Pojemność: 12 ml
Cena: ok. 12,00 zł (do kupienia np. TUTAJ)


Co podaje producent?

"Szalona siostra maskary i love extreme dla jeszcze większej objętości. zawiera intensywnie czarne pigmenty pokrywające każdą rzęsę głębokim kolorem oraz niesamowicie dużą, silikonową szczoteczkę, aby uzyskać efekt nadzwyczajnego pogrubienia rzęs. design i love wywrócony na drugą stronę - różowe opakowanie z czarnymi literkami. maskara testowana oftalmologicznie."

Opakowanie?
To połączenie dwóch kolorów: różu i czerni. Szata graficzna to głównie nazwa produktu. Nie dzieje się tutaj wiele - i dobrze. Plastikowe opakowanie i tradycyjnie zakręcana nakrętka z rączką i szczoteczką do rzęs. 

Zapach i konsystencja?
Typowy zapach tuszu do rzęs - nic szczególnego. Konsystencja kremowa, nie wypływająca z opakowania. Dobrze trzyma się szczoteczki i nie kapie (co raz mi się zdarzyło w innym tuszu?!).




Moja opinia?
Opakowanie nastawia do tuszu bardzo pozytywnie, jednak po otwarciu ukazuje się duża szczoteczka, którą jednak ciężko jest operować, by pomalować te najkrótsze rzęski, aczkolwiek z tymi dłuższymi nie ma problemu. Dla mnie plus za to, że jest silikonowa, bo takie lubię. Tusz jak widać ładnie wydłuża rzęsy i pogrubia. Lekko skleja, co jednak jest do wypracowania. Czerń jest bardzo intensywna tak jak być powinno. Nie uczula, nie blaknie w ciągu dnia i nie obsypuje się. Podsumowując ma swoje plusy, jak i minusy - jednak za taką cenę warty wypróbowania, gdyż znam o wiele droższe tusze i nie różnią się niczym od tego opisywanego. Na zdjęciu powyżej rzęsy pomalowane jedną warstwą.

Czy znacie tusze Essence?
Wasz obecny tusz to... ?

Do następnego.

Emilka :*

17 komentarzy

  1. Lubię tusze Essence, za te cenę jak dla mnie jest ok )

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, dla mnie najlepszym tuszem jest Eveline - żółty ;) Musisz sprawdzić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam swój ulubiony z Loreala i nie zamienię go na żaden inny :)
    Fajny efekt uzyskałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji używać tego tuszu.
    Jakoś nie kusil mnie nigdy

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie nie dla mnie, nie lubię i nie umiem malować się taką szczoteczką..

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwszy raz słysze o tym tuszu :) ja uwielbiam ten zołty z eveline :)
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mialam jej,ale podoba mi się ☺

    OdpowiedzUsuń
  8. nie kojarzę żebym kiedyś miała tusz essence.

    OdpowiedzUsuń
  9. na rzęsach wygląda dobrze, choć faktycznie duża szczoteczka trochę utrudnia manewry :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego tuszu, z tego co widzę jest fajny, ale zostawia lekkie grudki..

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tego produktu, ale ładnie rzęsy wyglądają:)

    http://diamontsfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczoteczka taka jak lubię:) Jednak efekt nie dla mnie, ale masz rację za tą cenę to i tak fajnie !

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba nigdy nie miałam żadnego tuszu Essence :-) efekt wydaje się całkiem fajny, poza tym lubię silikonowe szczoteczki

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy efekt. Kiedyś dawno temu miałam chyba tusz ich firmy.

    OdpowiedzUsuń
  15. szczota dla mnie fajna, ale efekt nie powala;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*