Moje VI denko kosmetyczne...

poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Cześć:)

Tak jak zapowiadałam we wczorajszym poście ze stylizacją -> KLIK, wczorajsze i dzisiejsze wolne chwile poświęciłam na przygotowanie dla Was tego wpisu. Są to moje zużycia kosmetyczne na przełomie lutego i marca tego roku. Jest tego troszkę, a co za tym idzie czytania też będzie więcej niż zazwyczaj. 

Zatem zapraszam do poznania moich zużyć.

Na początek pustki z lutego, wszystko jest na jednym zdjęciu. Całkiem, całkiem, tych produktów jest.... Nie ukrywam też, że jest nieco ciężej opisywać pustki z zaległego miesiąca, gdyż niektóre cenne zapewne informacje, uciekają z głowy mimochodem. 




1. Avon / clearskin Pore Pentrating Black Mineral Mask (Maseczka głęboko oczyszczająca pory) - pojemność to 75 ml. Produkt zamknięty jest w tubce z miękkiego plastiku, wydobywa się z łatwością, czasami potrafi prysnąć, więc na to trzeba uważać, bo jak dostanie się do oka to powoduje dosyć mocne pieczenie, i trzeba bardzo obficie przemywać wodą. Sam produkt ma za zadanie głęboko oczyszczać pory. Moim zdaniem oczyszcza je on, ale czy głęboko? Nie zauważyłam. Produkt dobry jest dla osób które nie lubią same rozrabiać sobie maseczek glinkowych. 
Czy zakupie ponownie?
Nie, gdyż na dzisiejszym rynku, są produkty których jeszcze nie zdążyłam przetestować, a jestem ich bardzo ciekawa.

2. Joanna / Keratyna, odżywka w sprayu - pojemność to 150 ml. Produkt płynny zawarty w plastikowej butelce, poręcznej, z dozownikiem który mi się zacinał strasznie, i bardzo mnie to irytowało, gdyż w serii z jedwabiem działo się tak samo. Czyżby to jakaś wada fabryczna? Sam produkt pachniał przecudnie. Włosów nie obciąża, nadaje lekki połysk, jednak większej regeneracji struktury włosa nie zaobserwowałam.
Czy zakupie ponownie?
Nie


3. Labell / Szampon i odżywka do włosów Nutri Protect - przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych, o pojemności 250 ml. Szampon ten nie obciążał moich włosów, dobrze oczyszczał, większego wygładzenia nie zauważyłam, jednak takowego też nie potrzebuję.  Szampon ten stosowałam razem z odżywką z tej samej serii, która nieco nawilżała moje włosy, i ułatwiała rozczesywanie. Cały zestaw to koszt około 10 zł, więc jak na to cenę, warty wypróbowania.
Czy zakupie ponownie?
Jeszcze nie wiem.


4. KTC / Olejek kokosowy - pojemność to 250 ml. Zapewne wiecie takie olejki mają wiele zastosowań (włosy, skóra - twarz, ciało, itp.). Był to mój pierwszy olejek kokosowy i skupiłam się głównie na jego stosowaniu na włosach. Olejek stosowałam na całe włosy (nakładałam wcześniej podgrzany olejek, zawijałam w pozłotko, folię oraz ręcznik, i taki zestaw nosiłam, czasami nawet do dwóch godzin po czym wszystko dokładnie zmywałam). Po dłuższym używaniu produktu zauważyłam, że włosy są miększe, bardziej lśniące, i nieco mniej kruszą mi się końce. Powiem, Wam jeszcze, że ten olejek ma w sobie wiórki kokosa, które ja jednak przecedziłam od samego olejku. 
Czy zakupie ponownie?
Tak.


5. Balea / Żel pod prysznic mleko i miód - pojemność to 300 ml. Żel jest o kremowej konsystencji. Ładnie pachnie, dobrze oczyszcza skórę. Podstawowa jego rola została spełniona "oczyszczanie" i to w tym produkcie mnie satysfakcjonuje. Opakowanie plastikowe, żel z niego wydobywa się z łatwością. 
Czy zakupie ponownie?
Zapewne tak. 


6. BeBeauty -/ Micelarny żel nawilżający - pojemność to 150 ml, dostępny w sieci sklepów Biedronka. Cena tego produktu to zaledwie 5 - 6 zł. A działanie? Żel jest delikatny, ma ładny zapach, mi przypomina on jagody w lesie po deszczu. Twarz oczyszcza dobrze z pozostałości makijażu. Przeznaczony jest do nawilżania, jednak, ja osobiście po umyciu twarzy żelem i tak musiałam stosować krem, gdyż lekkie napięcie skóry się pojawiło. Nie uczulił mnie.
Czy zakupie ponownie?
Czas pokaże. 

7. Oriflame / Balsam do ust - recenzja KLIK

8. Purederm / Kolagenowe płatki pod oczy - recenzja KLIK.

Na zdjęciu oprócz opisanych produktów widać jeszcze kilka próbek (do włosów i twarzy), których nie jestem w stanie opisać, gdyż po jednym czy dwóch użyciach, nie wyrobiłam sobie zdania na ich temat. Zobaczyć możecie też dwie odżywki do paznokci oraz dwa lakiery (french od Bell i różowy od LeMax), polerkę, pacynkę na patyczku do cieni oraz korektor pod oczy od Oriflame, jakiś pędzelek (jak dobrze pamiętam do różu) oraz próbkę podkładu od Lirene - produktów tych nie opisuje gdyż używałam je dosyć dawno, a w denku znalazły się nie z wykończenia opakowania, lecz bardziej już, ze swojej starości. I ze względu na bezpieczeństwo swojej skóry, ciała, już ich nie używałam. 


Macie jeszcze ochotę na zapoznanie się z moimi pustkami z marca? Jeśli tak to zapraszam poniżej. 


1. Pilomax / Regenerujący szampon do włosów - pojemność to 70 ml. Zużył mi się on praktycznie w przed ostatni dzień marca. Stosowałam go razem z odżywką i maską (te trzy produktu to cały zestaw w etapie regeneracji włosów tą serią). O tym szamponie i pozostałej serii (regeneracji i pielęgnacji) pojawi się w niedługim czasie osobny post, do którego na pewno podam tutaj link.
Czy zakupie ponownie?
Szczerze mówiąc to właśnie się jeszcze nad tym zastanawiam.

2. Natural Classic / Aloe Wera Treatment Wax - recenzja KLIK.

3. Palette / Farba do włosów - kolorek chłodny blond, numer 218. Wiem, że te farby są ciężkie dla włosów, jednak przy blondzie każda je niszczy. Farba całkiem dobrze pokryła odrost, lecz różnica pomiędzy całymi pasmami a odrostem była.
Czy zakupie ponownie?
Zobaczymy.

4. Batiste / Suchy szampon do włosów - recenzja KLIK

5. Uroda / Żel pod prysznic - recenzja KLIK.

6. Oriflame / Silk Beauty Balsam stopniowo brązujący - recenzja KLIK.

7. Balea / Mydło o zapachu truskawkowym - pojemność to jak dobrze pamiętam 500 ml. Opakowanie plastikowe, dozownik z pompka, która się nie zacina. Mydełko jest kremowe, ładnie pachnie, dobrze się pieni i oczyszcza skórę, przy czym jej nie wysusza.
Czy zakupie ponownie?
Pewnie tak.

8. A-Derma / Surgras żel pod prysznic - recenzja KLIK.

9. Hair Up / Suchy szampon - pojemność to 200 ml. Opakowanie jak w lakierach do włosów: metalowa puszka i rozpylacz. Szampon jest perfumowany, i jego zapach jest mocniejszy i mniej przyjemny od tego od Batiste, jednak idzie wytrzymać. Sam szampon na włosach objawia się w postaci białego pyłu, który trzeba wmasować we włosy po odczekaniu średnio minuty od nałożenia. Szampon oczywiście daje efekty odświeżenia włosów, ale góra na 3 - 4 godziny. W sytuacjach bez wyjścia bardzo pomocny, jednak trzeba pamiętać, że taki szampon nie zastąpi umycia włosów tradycyjnym. 
Czy zakupie ponownie?
Pewnie nie.

10. Kneipp / Olejek pielęgnujący do kąpieli - pojemność to 20 ml. Starcza na dwie kąpiele, według zaleceń producenta, i też tak go zużyłam. Zapach ma cudny. W niedalekim czasie pojawi się jego recenzja na blogu, więc kto ciekawy, zaglądajcie na bloga.
Czy zakupie ponownie?
Czas pokaże.

Na zdjęciu widnieje też płyn micelarny od Ziaja, który po trzech - czterech użyciach zagościł w zlewie, gdyż szczypał mnie  (moją mamę też) w oczy, strasznie, więc z tego względu nie mogłam go dalej stosować. Nalewane perfumy, dwa opakowania, zamienniki, o których już Wam wcześniej wspominałam, w którymś poście z denkiem kosmetycznym. Zobaczyć możecie też korektor w mazaku od Nail Polish, który jest stosunkowo tani i spełnia swoją funkcje. Próbka maseczki od Bandi, o której jeszcze Wam wspomnę oraz lakiery hybrydowe które otrzymałam w zestawie z lampą UV, i które się do niczego nie nadają. 




Miałyście coś z mojego denka?
Jakie macie zdanie o produktach które znacie?

Do następnego.

Emilka :*

23 komentarze

  1. OO Widze , że używasz tego samego peelingu do twarzy co ja , jestem z niego mega zadowolona i na pewno kupię ponownie :3
    Zapraszam do mnie : orchiiixoxo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Duże to denko ! ;) i jest Baleaaa! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje gratulacje :) Mam w zapasach żel BeBeauty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zużycia imponujące kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ładniutko Ci poszło ;) Większość kosmetyków jest mi nieznana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. biovax i wax lubię ;)
    miałam olej z ktc i moje włosy go nie lubiły.
    aaa te lakiery to jakaś porażka-miałam niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakiery to katastrofa hehe..., a u mnie jednak olej z KTC był ok :) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Nic nie pobije suchych szamponów od Batiste :D zawsze chciałam coś z Balei, ale gdy jestem w Niemczech to zazwyczaj w małym miasteczku w którym nie ma DM, albo w Berlinie pochłonięta zakupami w Primarku ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie też jest spora gama Balea :)

      Usuń
  8. Miałam ten żel z Biedronki, jest calkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*