Silk Beauty Sun Glow Balsam stopniowo brązujący od Oriflame...

środa, 21 stycznia 2015
Cześć :)

Wczoraj miałam średni dzień, bez żadnych rewelacji, jednak wieczorową porą dowiedziałam się, że po raz drugi mogę wziąć udział w spotkaniu podlaskich blogerek urodowych (moja radość była: Juuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuupi....!!:P). Na pierwsze spotkanie szłam z wielkimi obawami, jednak były one zbędne, gdyż dziewczyny okazały się być fajnymi babeczkami. Teraz już takich obaw nie mam, choć wiem, że będzie kilka nowych osób, ale podejdę do tego na większym luzie. I ciesze się też, że tak jak wcześniej i tym razem będziemy mogły komuś pomóc. Ale więcej napiszę w odpowiednim czasie. 

Ostatnio na blogu było dość modowo, i żeby Was nie zanudzić, dzisiaj post kosmetyczny. A konkretnie przedstawię dla Was moją opinie na temat produktu z tytułu posta. Zatem zapraszam do krótkiej lektury.




Balsam stopniowo brązujący Oriflame Silk Beauty Sun Glow
Silk Proteins & Orchid Extract
Pojemność: 200 ml
Cena: 29,90 ( ja kupiłam go na promocji za 19,90, a obecnie jest na niego jeszcze większa promocja i kosztuje on 17,90, do kupienia TUTAJ)


Co podaje producent?
"Subtelna, naturalnie wyglądająca opalenizna stopniowo rozkwita na Twojej skórze. Nawilżający balsam o delikatnym zapachu zawiera kompleks rozświetlający. Pielęgnując nim skórę, nie tylko ją nawilżasz, ale dzień po dniu dodajesz jej blasku i poprawiasz koloryt, zyskując efekt muśnięcia promieniami słońca. Po użyciu umyj ręce."


Opakowanie?
Zacznę tym razem od szaty graficznej, która bardzo mi się podoba. Brązowa nakrętka (korek), w połączeniu z nieco złotawym jasnym brązem, wygląda wręcz cudownie. Do tego białe i złote napisy oraz delikatny motyw kwiatka, połączone to wszystko razem przyciąga mój wzrok. Naklejki są naklejone dosyć mocnym klejem, i pod wpływem wody się nie odklejają. Butelka  wykonana jest z plastiku (korek jest ze sztywnego plastiku, a pozostała część z mocnego ale nieco miękkiego). Warto zwrócić uwagę też na kształt butelki, który idealnie dopasowuje się do dłoni. 


Zapach i konsystencja?
Zapach - gdy balsam znajduje się jeszcze w opakowaniu, to pachnie on delikatnie, jakby hm... trudno opisać, orzechami, ale nie do końca, jest nieco chemiczny. Gdy balsam jest już na ciele, pachnie dla mnie opalaniem po solarium, i utrzymuje się średnio z 2 - 3 dni. O ile mi ten zapach nie przeszkadza i nie drażni mojego nosa, to nie wiem jak by sprawdziło się to u osób które nie lubią zapachu skóry po opalaniu.  Konsystencja jest typowa dla balsamów, nie za gęsta, po wylaniu na dłoń i przechyleniu jej produkt spływa, lecz w wolniejszym tempie. Kolor produktu jest lekko kremowy. 

Moja opinia?
Jest to już moje drugie opakowanie tego balsamu, gdyż ja jestem z niego zadowolona, a z solarium nie bardzo mogę korzystać, więc swoją opaleniznę zimą wzmacniam  takimi oto produktami. Wracając do balsamu, jak już wcześniej wspomniałam opakowanie jest u mnie na plus, zapach też mi nie przeszkadza (dodam, że z takim zapachem w tego typu balsamach spotykam się często, chyba to już ich taki urok), konsystencja jest bardzo łatwa do rozprowadzenia na ciele, i nie potrzebujemy dużej porcji balsamu do pokrycia całego ciała. Wchłania się nie szybko i nie długo, po prostu musimy chwile odczekać, ale nie jest to godzina czy dwie, Ja stosuje ten balsam zawsze po kąpieli, i co ważne przed jego zastosowaniem stosuję peeling, co pozwala na łatwiejsze i bardziej równomierne wchłonięcie. Po jego użyciu nakładam też luźniejsze ubrania, by nie były opięte na ciele, dzięki czemu nie powstaną żadne smugi. A co do smug, to jeśli balsam wsmarujemy równomiernie, i nie nałożymy go zbyt dużo, oraz odczekamy odpowiedni czas, przed ubraniem, to żadne smugi nie powinny powstać.  Balsam daje efekt delikatnej opalenizny już po pierwszym, użyciu, jednak jeśli ktoś oczekuję mocniejszych efektów należy balsamowanie powtarzać co jakiś czas, jednak nie codziennie, gdyż trzeba dać skórze odpocząć. Nawilżenie skóry po tym balsamie pojawia się w stopniu niewielkim, ale jednak się pojawia. 


Lubicie balsamy brązujące, macie jakiś ulubiony? 

Do następnego.

Emilka :*

39 komentarzy

  1. Kochana ja nie używam takich cudakó i Ci nie pomogę bo całkowicie się nie znam ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz i tak piękną karnację... :)

      Usuń
  2. Ja się boję nakładać samoopalaczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj samoopalaczy to ja też nie lubię (bo balsam brązujący, a samoopalacz to co innego) :)

      Usuń
  3. kiedyś sięgałam dość często po takie balsamy, ale ostatnio mam problem z suchą skórą i boję się ,że potem będę miała nie dość równą tą opaleniznę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzie jak się nie widzi skóry, jeśli masz obecnie bardziej suchą skórę niż zazwyczaj, to postaw na zwykłe balsamy typowo nawilżające. :)

      Usuń
  4. czasem sięgam po tego typu produkty. W razie niedostatecznego stopnia nawilżenia po jakimś czasie wklepuję balsam nawilżający ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie stosuje już w ten sam dzień innych balsamów, dopiero na drugi dzień, ale czasem fakt by się przydał i w ten sam dzień :)

      Usuń
  5. Nie używam tego typu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie używam takich produktów, mam uraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym spowodowany jest ten uraz jak mogę spytać ?:)

      Usuń
  7. Kiedyś używałam takich balsamów, ale jakoś przestałam

    OdpowiedzUsuń
  8. ja brązowieniu siebie się nie znam;p preferuję bladość xd

    OdpowiedzUsuń
  9. generalnie nie przepadam za takimi balsamami bo wiem, że brudzą i niestety po peelingach schodzą, albo! robią zacieki :D w skrajnych przypadkach korzystam z solarium, choć i tak preferuję naturalne słońce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne jest najlepsze to prawdA :):)

      Usuń
  10. super!! musze koniecznie wyprobować!
    z całusami:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu nie używałam samoopalacza. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. masz świetnego bloga!
    Zapraszam do siebie na nowy post + obserwuję

    http://zuzianka-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. niesttey ja nie stosuje tego typu kosmetyków :)
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  14. Spotkania blogerek to genialna sprawa!

    Na prawdę warto, świetna jest! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Spotkanie blogerek to świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Obawiam się, że na dłuższą metę ten zapach byłby dla mnie męczący. Mam bardzo wrażliwy nos i od mocnych/dziwnych zapachów często boli mnie głowa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to myślę że by mógł przeszkadzać :)

      Usuń
  17. Nie stosuje :) chociaz ostatnio skusilam sie z gosch na samoopalacz i bylam mega zadowolona!

    Dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja samoopalacza jeszcze nigdy nie używałam .

      Usuń
  18. Ja nie używam takich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie stosowałam tego balsamu ani żadnego innego z brązujących także nie mogę się w tym temacie wypowiedzieć :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem średnio zadowolona z tego produktu. Chciałam coś co delikatnie przed latem opali moją skórę. Niestety się rozczarowałam bo nie uczynił tego :(
    Balsam posiada w sobie piękne drobinki, które fajnie wyglądają na skórze, ale już opalonej. Używałam go na wakacjach do podkreślania opalenizny. Za specjalnie nie nawilża skóry. Produkt jest dosyć wodnisty.
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*