Oriflame paletka cieni Pure Colour - moja opinia ...

wtorek, 16 września 2014
Cześć :)


Dzień minął mi dzisiaj bardzo szybko, miałam kilka ważnych spraw do ogarnięcia, ale z wszystkim dałam sobie świetnie radę, z racji tego jestem z siebie bardzo dumna. 

Dzisiaj kolejny post kosmetyczny, z racji tego, iż obecnie nie mam z kim wykonać zdjęć stylizacji. Jednak wszystko nadrobię, jak tylko będę mieć swój aparat i statyw do niego. 



A teraz zapraszam na moją recenzję cieni do powiek Pure Colour, od Oriflame. 






Opakowanie paletki jest wykonane z dość dobrego gatunkowo plastiku. Tył jest czarny, natomiast wierzch przezroczysty, na którym widnieje logo firmy. Klapka jest solidna. Używam tych cieni już dosyć długo, i powiem, ze pudełeczko się nie połamało (klapka od otwierania), jak to czasami bywa przy innych cieniach. Cenię sobie też w zamknięciu, typowy "klik" przy zamykaniu, wtedy mam pewność, że opakowanie dobrze się zamknęło i samo nie powinno się otworzyć. Do paletki dołączony był też aplikator, którego jednak już nie posiadam, gdyż się gdzieś zagubił (mała strata bo i tak go nie używałam). 




Z tyłu na opakowaniu możemy dowiedzieć się takich rzeczy jak: przydatność naszych cieni (w moim przypadku EX0516 - jak się nie mylę), a także producent podał wagę cieni, która wynosi 4.8 g. Rzecz jaka mnie zraziła po otrzymaniu tych cieni to iż zobaczyłam własnie na tyle opakowania, iż zostały one wyprodukowane w Chinach. Powiem, że poczułam się oszukana, reakcja była moja taka jak w przypadku gdy zachodzę do sklepu z jakoś markową odzieżą, itp. a tam na metce także widnieje napis "Made in China". Możecie sobie wyobrazić...? Na pewno możecie.Jednak pomijając ten fakt produkcji dałam szansę tym cieniom, jak się spisują? O tym dalej.




Producent pisze: "Szaleństwo najmodniejszych kolorów! Paleta twarzowych cieni do powiek w pięknych kombinacjach kolorystycznych. Łącz różne odcienie lub używaj ich pojedynczo."

Ja wybrałam sobie cienie o kodzie 24810, które mają przepiękną dla mnie nazwę Midnight & Pink. W paletce znajduję się 8 kolorów. Począwszy od różu po szarość, niebieskość i fiolet. Bardzo podoba mi się te połączenie kolorystyczne. Wydajność cieni moim zdaniem, jest dosyć spora. Przy dziennym makijażu oka, do którego przeważnie używam tej paletki, wystarczy na prawdę niewiele produktu by makijaż ładnie się prezentował. Jednak gdy chcemy wykonać makijaż wieczorowy, musimy zużyć tych cieni troszkę więcej. Pigmentacja tych cieni jest całkiem dobra. Jeśli chodzi o utrzymywanie się produktu na powiecie, jest lepsze po wcześniejszym zastosowaniu bazy pod cienie, lecz jak bazy nie używamy to tragedii przy dziennym makijażu też nie ma, jednakże cienie są wtedy mniej wyraziste i krócej się utrzymują. 




Zdjęcie powyżej obrazuje cienie bez użycia bazy pod cienie, a poniżej po wcześniejszym zastosowaniu bazy. Cienie z drugiego zdjęcia są bardziej wyraźne, i błyszczące. Dodam iż te dwa zdjęcia, nie są objęte żadnymi, nawet najmniejszymi przeróbkami.



Podsumowując, w tym przypadku produkcja Chińska podołała, wyprodukowania produktów dla firmy Oriflame. Opakowanie jest na plus, mimo to iż jest niewielkich rozmiarów (dla mnie to plus, gdyż zajmuję mało miejsca w torebce). Utrzymują się na powiecie całkiem przyzwoicie, jednak szału też nie ma. Zdecydowanie, prawie zawsze do tych cieni używam bazę pod cienie. 

Regularna cena tych cieni to około 40,00 zł, ja jednak zakupiłam je na promocji za 19,90 zł. Uważam iż cena promocyjna jest jak najbardziej warta tych cieni, kwota regularna jest w tym przypadku za wysoka. Dlatego też, jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem, radzę polować na okazję promocyjną.

Dostępność tych cieni jest w internecie, bądź w każdym biurze Oriflame, i bezpośrednio u konsultantki Oriflame. 



Czy znacie te cienie? Używałyście?

Do następnego.


Emilka :*

18 komentarzy

  1. Cena w promocji bardziej przystępna :) Z tej firmy kolorówki jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tylko cienie i jakieś tusze i na tym obecnie zakończę.

      Usuń
  2. Oriflame i made in china? Szok:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne kolorki. Chodź szczerze mówiąc jakoś nie lubię kosmetyków z tej firmy. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  4. w dzisiejszych czasach zdecydowana większość rzeczy produkowana jest w chinach :(
    kolorki na bazie prezentują sie o niebo lepiej niż bez bazy, mimo wszystko mnie nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ponowny raz też już nie skuszą

      Usuń
  5. Za tą cenę taka pigmentacja moim zdaniem się nie opłaca. Paletka Lovely ma podobne kolory, jest ich więcej i kosztuje regularnie 11 zł a pigmentacja podobna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jeśli porównać do Lovely to masz rację :)

      Usuń
  6. Bardzo fajne kolory:)
    http://freshisyummy.blogspot.com/2014/09/carousel.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jakoś kolorystyka mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena regularna faktycznie dość wysoka, ja sama rzadko kupuję kosmetyki Oriflame. Jakoś tak nie mam przekonania do tej marki. Wiem, że teraz wszystko produkują w Chinach, ale zupełnie Ci się nie dziwię, że poczułaś się oszukana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie miałam za wiele produktów tej firmy (są takie które lubię i takie których już nigdy nie kupię). Dokładnie Chiny opanowują świat (produkcja Chińska).

      Usuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*