Kącik urody: Jak malować rzęsy ?

piątek, 27 czerwca 2014
Cześć :)

Weszłam na stronę blogera i widzę, że już lista najnowszych postów, osób które obserwuję działa, więc po dodaniu postu będę wszystkich odwiedzać. Z racji tego, że teraz przypada notka, z kąciku urody, chcę Wam przybliżyć, jak malować rzęsy (jak ja je maluję), żeby wyglądały ładnie, były podkręcone i wydłużone.


Co będzie nam potrzebne?
- zalotka
- puder
- tusz
- patyczki kosmetyczne
- grzebyk do rzęs


Nie każdy z nas ma rzęsy jak marzenie, jedni mają je ładnie podkręcone, inni długie do "nieba", jeszcze ktoś inny ma gęste. A wiadomo, że najpiękniej wyglądają rzęsy w pełnej objętości, długie i podkręcone, wszystko w jednym. Więc jeśli chcecie taki efekt osiągnąć zapraszam do czytania poniżej. Oczywiście nie gwarantuję, że po pierwszym malowaniu wasze rzęsy będą jak z bajki, bo wiadomo jak we wszystkim trzeba dojść do wprawy, i oswoić się ze wszystkimi technikami. Ja osobiście przyswajałam każdy punkt z osobna. Więc nie łamcie się, jeśli nie otrzymacie oczekiwanego efektu po pierwszym malowaniu. Jak zauważycie choć niewielką zmianę na plus, to już jest wielki sukces. 


A więc zaczynamy :)

Ważne by przed przystąpieniem do jakichkolwiek czynności, oczyścić nasze rzęsy z utrzymujących się na nich zanieczyszczeń, które wynikają nawet z samego powietrza podwórkowego, drobinek od kremów i innych substancji. Gdyż oczyszczone (odtłuszczone) rzęsy lepiej przyswajają i dłużej utrzymują tusz.



Gdy już oczyszczanie mamy za sobą, przechodzimy do pierwszej czynności: rozczesania rzęs specjalnym grzebykiem do tego przeznaczonym, kolejno jeśli chcemy by nasze rzęsy były podkręcone używamy zalotki do podkręcania (osobiście ja wolę zalotkę od tuszów podkręcających). 
Jak używać zalotki? Pomiędzy dwie gumy musimy wpasować nasze rzęsy, i przycisnąć dość mocno, trzymać tak przez około minutę i puścić. Jeśli uważamy, że efekt jest za słaby, można tę czynność powtórzyć. Gdy ktoś nie używał zalotki wasze oczy mogą trochę łzawić, jednak znika to przy dłuższym stosowaniu (oko się przyzwyczaja).


Gdy już rzęsy są podkręcone, przechodzimy do pudrowania ich. 
Tak, dobrze napisałam, pudrowania. Dlaczego? Niedawno dowiedziałam się, że tusz na rzęsach utrzymuje się dłużej i lepiej rozprowadza, jeśli rzęsy delikatnie przypudrujemy pudrem. Najlepiej jeśli puder jest delikatny (mineralny).



Po tak przygotowanych rzęsach przechodzimy do ich malowania. Jest to najważniejszy etap w całym procesie. Większość osób maluje od razu rzęsy od nasady ku górze. Jest to czynność prawidłowa, jednak jeśli chcemy uzyskać wydłużenie rzęs, musimy malować trochę inaczej. Najpierw tuszujemy najdłuższe końce rzęs, przeciągając szczoteczką kilka razy. Sposób ten pomaga wydłużyć nasze rzęsy, końcówki te stają się wtedy podpórką dla tych krótszych. Odczekujemy chwilę aż tusz delikatnie przyschnie, co zapobiegnie sklejaniu się rzęs i nakładamy zygzakowatym ruchem tusz tym razem od nasady rzęs ku górze po całej długości. Po przeschnięciu delikatnie tuszu, można powtórzyć nakładanie na całość jeszcze raz.
Dodam, że ja nie maluję obu oczu na raz, tylko skupiam się na jednym, a później na drugim z osobna. 


Po pomalowaniu tuszem rzęs, gdy gdzieś zauważymy sklejone, możemy je przeczesać grzebieniem jeszcze raz. 


A gdy tusz jakimś cudem odbił się na górnej powiece delikatnie usuńmy jego za pomocą patyczka kosmetycznego, delikatnie zwilżonego (wodą, płynem micelarnym, itp.).

Dolne rzęsy najlepiej malować z jak najmniejszą ilością tuszu na szczoteczce, ruchem zygzakowatym. Ja jednak maluję dolne rzęsy poprzez nabranie na grzebyk, ze szczoteczki od tuszu, niewielkiej ilości tuszu i rozczesywanie ich. 

__________________________________________________________________________

Co jeszcze ważne przy malowaniu rzęs?
Jeżeli używacie bazy pod tusz, stosujcie ją tylko na końce rzęs, gdyż rozprowadzona po całości może mocno obciążyć nasze rzęsy już przed samym pomalowaniem tuszem.
Na oczach zbiera się duża ilość bakterii, dlatego gdy tylko możemy używajmy tylko swoich tuszy do rzęs.
Tusz należy wymieniać najpóźniej co pół roku, nawet jeśli jeszcze nie jest uschnięty.

A wy jak malujecie rzęsy? Macie swoje sprawdzone triki?

Do następnego :)

70 komentarzy

  1. Moje rzęsy z natury są dobrze podkręcone, więc zalotki nie używam. W zasadzie mimochodem przypudrowuje je, w czasie wykonywania makijażu. Stosuję też bazę pod tusz, która świetnie wydłuża rzęsy i dzięki niej tusz bardzo dobrze rozprowadza się na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazy jeszcze nie stosowałam pod tusz :)

      Usuń
  2. Zalotka to moja podstawa bo mam mega proste rzęsy :(.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również używam zalotki, cudownie podkreślają rzęsy ;)

    http://designs-fashion-beauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja maluję iście normalnie. Tusz i koniec:) Czasem je rozczesuje;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zalotki nie używam, poprostu maluje je tuszem i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby malować rzęsy trzeba je mieć zdrowe. Nic nam nie pomoże jak o nie po prostu nie zadbamy. Poza tym zalotka często nieprawidłowo używana łamie delikatną strukturę rzęs i przyczynia się do ich wypadania, tak więc z zalotką bym uważała. ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak masz rację co do zalotki, a o rzęsy trzeba dbać jak o każdą partie ciała..., ale nawet jeśli ktoś nie używa odżywek do rzęs to nie znaczy, że przy robieniu makijażu ma ładnie nie wy tuszować rzęs :):) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Hmm zalotka to u mnie służy "od święta" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie malowanie rzęs wygląda tak samo, z tym, że jeśli chcę uzyskać mega podkręcenie, podgrzewam zalotkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja nie podgrzewam, bo nie mam aż tak mocnych rzęs :)

      Usuń
  9. Ja np. zalotki nie używam, maluję rzeczy raz raz szybko i później ewentualnie jak się rozmaże to patyczkiem kosmetycznym robię poprawki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja zalotki nie zawsze uzywam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zalotki nie używam, całe szczęście mam podkręcone rzęsy, więc zamiast sobie nią pomóc - zrobiłabym jeszcze większą szkodę, krzywdę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam bardzo krótkie, ale za to gęste rzęsy, więc tusz to podstawa :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja muszę przyznać, że robię rzęsy non stop...

    pozdrawiam i zapraszam na serię wpisów "Z Podróży"
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  14. patyczek kosmetyczny mnie ratuje! :D

    +z miłą chęcią obserwuję i zapraszam do mnie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie bardzo to do mnie pasuje i nie bardzo mnie to interesuje bo jestem chłopakiem ale blog wygląda ciekawie więc obserwuje.:)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    ultraneonn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie baaardzo podobnie :) lecz używam odżywki pod tusz, duże lepiej wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oooo z tym pudrem nie wiedziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Czaiłam się na jakąś dobrą zalotkę, bo mam długie, cienkie i mało podkręcone rzęsy.
    Triki? Po prostu maluję rzęsy tuszem i tyle :P
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie najlepszy trik je pomalować :)

      Usuń
  19. a ja nadal nie posiadam zalotki hih:) :) Ps obserwuję i w wolnej chwili zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj ja mam rzadkie i krótkie rzęsy, więc choćbym nie wiem co robiła słabo je widać ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. kiedyś malowałam, obecnie przestałam, bo z moimi talentami manualnym kończyło się to zwykle włożeniem sobie szczoteczki do oka i kilka razy wizytą na pogotowiu. ;) ale tak to wszystko pięknie opisałaś, że może się wreszcie skuszę i powrócę do malowania. :)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pewnie wrócisz choć czasem do malowania :)

      Usuń
  22. U mnie w sumie podobnie, tylko ja nie pudruję rzęs ;) Wiedziałam, że pod szminkę się tak używa i faktycznie trzyma się lepiej, ale o rzęsach nie wiedziałam! ;)

    No ostatnio mnóstwo czerwieni u mnie na blogach! Klientki znów wracają do czerwieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz wypróbować :). a czerwień to klasyka.

      Usuń
  23. Moja koleżanka zawsze używa patyczków, żeby usunąć tusz z powieki, ostatnio robiła to przy mnie przez dobre 15 minut :D Myślałam, że sobie dziurę zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj to musiała się pomazać dużo dużo :)

      Usuń
  24. Ja ostatnio gdzieś zgubiłam zalotkę :(( bu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz, a może już znalazłaś :)

      Usuń
  25. Może ja tez zainwestuje w zalotkę

    OdpowiedzUsuń
  26. Chyba muszę się zaopatrzyć w zalotkę..

    OdpowiedzUsuń
  27. ja się boję zalotki :) hehe zawsze sobie skórę przycinam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie to tylko tusz i potem w razie ubrudzenia powieki tuszem patyczek i to tyle. ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. kiedyś używałam zalotki, ale za bardzo osłabiała i wyrywała rzęsy ;/

    http://anilwords.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja zawsze podkręcam rzęsy zalotką i maluje je zygzakowatym ruchem 2-3 razy :-) Lubię bardzo mocno podkreślone rzęsy :-)
    Dziękuje za odwiedziny :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Myślę że bardzo przydatny post dla dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  32. oj to ja tylko tak zwyczajnie maziam sie po rzeskach a przez puder mozna lepsze efekty uzyskac tylko czy aby tusz wtedy szybciej nie wysychał ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder sprawia, że rzęsy się nie sklejają :)

      Usuń
  33. hmm na pewno wyprobuje tego pudru ;DDD ciekawa jestem jak to rzeczywiscie sie ma do tuszu to rzes ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny puder :)
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Zaglądam do każdego komentującego.
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do obserwowania.

Pozdrawiam :):*